Omijając kasyno Chanel...
- 7 lip 2015
- 1 minut(y) czytania
Trochę na przekór reszcie świata, który zachwyca się pokazem haute couture Chanel, zresztą wcale nie dziwiąc się, bo monsieur Karl, co już nie raz pokazał, lubi niebanalny, czasem artystyczny, czasem snobistyczny entourage...
Z pewnością tkaniny robią niebywałe wrażenie z bliska i do tego ten cały hand-made. Podziwiam go też za to,że ma tyle zapału i cierpliwości do żakietu nazywanego potocznie "Chanelką"-ja bym chyba zwariowała po pierwszych pięciu kolekcjach obracających się tylko wokół niego...
Wracając do meritum, Chanel nie porusza mnie tak bardzo, może przez tę swoją monotematyczność, choć pewnie jak każda z nas nie pogardziłabym jednym z "nudnych" żakietów od Chanel lub torebką 2.55- czyli klasykami ;-) bardziej zainteresował mnie pokaz francuskiego projektanta haute couture Alexandre Vauthier.
Jest bardziej autentyczny, mniej patetyczny, mniej nadęty niż arystokratki Chanel i jest rock'owy- to co lubię najbardziej :-)
Więcej z tego pokazu znajdziecie na style.com.













Komentarze